Tożsamość Aleksandra Ściosa powoli staje się tajemnicą poliszynela. Prawdziwe dane prawicowego blogera i publicysty "Gazety Polskiej" oraz "Warszawskiej Gazety" są znane wielu ludziom. Co ciekawe, Aleksander Ścios pisząc pod pseudonimem pragnie uchodzić za niezależnego komentatora, ale niezależny nie jest, o czym świadczą jego liczne związki z politykami prawicy i partią Jarosława Kaczyńskiego. Ścios w pierwszej kadencji Sejmu był posłem (Wyborcza Akcja Katolicka). Jest związany z Antonim Macierewiczem. Panowie znają się od dawna. W wyborach parlamentarnych w 2011 roku Ścios bez powodzenia kandydował do Sejmu z list PiS-u. Jego opinie bardzo często reprezentują pisowski punkt widzenia.

Dlaczego Ścios wciąż ukrywa się pod pseudonimem? Najprawdopodobniej boi się przyznać, że jest politykiem, by brzmieć bardziej wiarygodnie niż polityk. Ścios nie jest Piotrem Bączkiem. Takie przypuszczenia pojawiły się jakiś czas temu, ale nie są trafne. Sposób wypowiedzi Piotra Bączka różni się od stylu Ściosa. Idealnie pasuje tylko jedna osoba. Myślę, że najwyższy czas, by wreszcie powiedzieć prawdę. Ścios jest prawicowym blogerem, publicystą i politykiem. Właśnie tak wszyscy powinni go widzieć. Każdy ma prawo wiedzieć, że w internecie działają pisowscy politycy, którzy piszą anonimowo, tym bardziej że Ścios wielokrotnie przestrzegał przed dezinformacją, a sam się nią posługuje. Uważam również, że obecność polityka komentującego anonimowo na łamach "Gazety Polskiej" oraz "Warszawskiej Gazety" kompromituje te media.